Blog konsumencki

Wypatrzyć oszusta, czyli jak rozpoznać pseudodezynfekcję w przestrzeni publicznej

06.06.2025
Przeczytasz w 7 min

Wypatrzyć oszusta, czyli jak rozpoznać pseudodezynfekcję w przestrzeni publicznej

Konsekwentna realizacja strategii DDM, czyli Dystans-Dezynfekcja-Maseczka przyczyniła się do znacznego ograniczenia transmisji wirusa SARS-CoV‑2. W efekcie pod koniec marca zniesiono większość obostrzeń w naszym kraju. To nie oznacza, że COVID-19 i inne choroby zakaźne zniknęły, dlatego dalej warto pamiętać o stosowaniu higieny na najwyższym poziomie. Uwaga jednak na pseudodezynfekcję! Płyny niewiadomego pochodzenia, umieszczane w aplikatorach po profesjonalnych produktach biobójczych, preparaty o zapachu nierektyfikowanego alkoholu i silnie drażniące skórę, udostępniane bez etykiety są powszechne w przestrzeni publicznej, np. w sklepach, restauracjach, a nawet szkołach. Wskazane zjawiska są nie tylko niebezpieczne z medycznego punktu widzenia, ale również niezgodne z prawem. Czy możemy się jakoś uchronić przed fałszywą dezynfekcją?

Niemal każdy kierowca słyszał o „chrzczonej benzynie”, o ile nie doświadczył jej na własnym samochodzie. Ma niższą jakość niż produkt pełnowartościowy, z powodu dodania do niej np. benzenu albo odbarwionego oleju opałowego, które wpływają na pogorszenie składu i właściwości paliwa. „Chrzczona benzyna” szkodzi silnikowi i może doprowadzić do konieczności wymiany całego układu paliwowego, co stanowi koszt nawet kilku tysięcy złotych. UOKiK rokrocznie prowadzi kontrolę składu paliw sprzedawanych na stacjach w całej Polsce i publikuje raport z zaznaczeniem punktów, w których benzyna nie spełnia norm jakościowych. Sprzedawanie jej jest karalne, grozi nawet więzieniem. A przecież taka benzyna szkodzi tylko silnikowi…, a nie nam.

Pseudodezynfekcja = poparzenia, zatrucia, a nawet ślepota

Nie wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że z analogiczną, jednak znacznie poważniejszą sytuacją mamy do czynienia w przypadku środków do dezynfekcji udostępnianych w miejscach publicznych. Płyny niewiadomego pochodzenia, niskiej jakości, przelewane do aplikatorów po profesjonalnych produktach biobójczych spotykamy wszędzie, co bywa brzemienne w skutkach.

„Żele do dezynfekcji rąk zawierają toksyczny składnik. Ślepota to jeden ze skutków ubocznych”, „Mały Mikołaj ma poparzoną twarz, a chciał tylko zdezynfekować ręce w przedszkolu”, „Efekt uboczny epidemii: wzrost zatruć środkami dezynfekującymi”, „Koronawirus: toksyczne płyny do dezynfekcji rąk. Lista się wydłuża” – to tylko niektóre z nagłówków artykułów dotyczących niebezpieczeństw związanych ze stosowaniem pseudodezynfekcji. Skala problemu okazuje się być wcale niemała, o czym świadczą również wyniki badania przeprowadzonego przez MEDISEPT, największego polskiego producenta środków do dezynfekcji w standardzie medycznym. Na 20 przeanalizowanych dezynfektantów dostępnych na polskim rynku jedynie w ośmiu przypadkach do skażenia alkoholu etylowego użyto najbezpieczniejszego izopropanolu. W pozostałych posiłkowano się tańszymi zamiennikami, a nawet metyloetyloketonem powszechnie stosowanym jako… rozpuszczalnik m.in. w branży motoryzacyjnej.

Nie lepiej sprawy się mają ze stężeniem alkoholu, które w preparatach do dezynfekcji powinno wynosić od 60 do 75%. Na 20 przebadanych produktów jedynie producenci czternastu przestrzegają obowiązujących norm.

Z kolei Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) ostrzega przed wykrytym w aż 69 przebadanych przez nią produktach alkoholem metylowym, niewyszczególnionym w składzie7. Metanol, stosowany jako rozpuszczalnik w m.in. farbach i lakierach, a także jako składnik paliwa silnikowego, jest substancją silnie trującą. Nawet sam kontakt tej substancji ze skórą może skutkować uszkodzeniem układu nerwowego, ślepotą, a nawet śmiercią. Dlatego tak istotne jest, żeby zwracać uwagę na jakość stosowanych preparatów do dezynfekcji. 

Nie kupuj kota w worku!

Środki do dezynfekcji zalicza się do grupy produktów biobójczych (nie kosmetycznych), których produkcja i dystrybucja musi spełniać, podobnie jak leki i inne wyroby medyczne, rygorystyczne wymagania określone przepisami. Instytucją kontrolną jest Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. Co to oznacza w praktyce? Środki do dezynfekcji, na obrót których wydano pozwolenie, mogą być udostępniane i stosowane na rynku tylko wtedy, gdy posiadają oryginalne szczelne opakowanie, a na etykiecie m.in. nazwę produktu, który rzeczywiście znajduje się w środku. To jednak nie wszystko – warto pamiętać o innych złotych zasadach, które pomogą nam wypatrzeć oszusta:

  • Na etykiecie szukaj stałego numeru pozwolenia URPLWMiPB na obrót.
  • Wybieraj preparaty o szerokim spektrum działania, a nie tylko wirusobójcze.
  • Unikaj preparatów opisywanych jako antybakteryjne i nieposiadających badań i atestów.
  • Na etykiecie szukaj wzmianki „Przebadany dermatologicznie”.
  • W przypadku środka do dezynfekcji powierzchni sprawdź na etykiecie, czy wykazuje on tolerancję na materiały wrażliwe.
  • Zwróć uwagę na zapach. Preparat wysokiej jakości nie powinien wydzielać mocnego, „bimbrowego” zapachu.
  • Upewnij się, ile sekund należy skutecznie dezynfekować dłonie i ile ml produktu należy użyć – tego typu informacje powinny się znaleźć na opakowaniu preparatu.
  • W przypadku wątpliwości zapytaj producenta, czy ma dokumentację świadczącą o zgodności procesu produkcji z obowiązującymi normami.

d31

TAK dla prawdziwej dezynfekcji!

W odróżnieniu do pseudodezynfekcji dezynfekcja wysokiej jakości jest nie tylko bezpieczna, ale i potrzebna! Przekonuje o tym najnowsza kampania społeczno-edukacyjna„Dezynfekcja tak, ale nie byle jak”. Jej celem jest zwrócenie uwagi organów administracji publicznej i instytucji kontrolnych na problem fałszywych środków biobójczych, a także popularyzacja stosowania prawdziwej dezynfekcji na co dzień. Działania obejmują kampanię informacyjną w mediach, szkolenia online skierowane do pracowników ochrony zdrowia, którzy stają się w ten sposób naturalnymi ambasadorami kampanii, czy komunikację w mediach społecznościowych.

Każdy z nas ma prawo wiedzieć, które ze środków na rynku są skuteczne i bezpieczne dla zdrowia, a których należy unikać. „Dezynfekcja nie byle jaka” to dezynfekcja świadoma, bez szkody dla konsumenta. Wchodzicie w to?

d32

Fundusze europejskie
Potwierdź status profesjonalisty
* Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, niniejsza strona i prezentowane na niej treści są przeznaczone dla profesjonalistów w dziedzinie wyrobów medycznych (tj. w szczególności osób wykonujących zawód medyczny lub prowadzących obrót wyrobami medycznymi oraz ich pracowników/współpracowników) gdyż zawiera komunikaty reklamowe wyrobów przeznaczonych do używania przez użytkowników profesjonalnych.
Ta strona zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla profesjonalistów z obszaru wyrobów medycznych.
Aby kontynuować korzystanie z serwisu, konieczne jest potwierdzenie posiadania statusu profesjonalisty.